Recenzja

"Życie stewardesy" - Olga Kuczyńska

Byłam niesamowicie ciekawa tej książki. Social media autorki, Olgi Kuczyńskiej, obserwuję już od długiego czasu. Czy jej „Życie stewardesy” zaspokoiło mój głód wiedzy na temat lotnictwa, podniebnych podróży i dalekich krajów? O tym za chwilę :)

Książka swoją premierę miała w kwietniu 2018 roku i ukazała się nakładem wydawnictwa Burda. Bardzo chciałam sięgnąć po ten tytuł z uwagi na to, że życie Olgi i jej social media obserwuję już od dawna. Zawsze interesowała mnie specyfika wykonywanego przez nią zawodu i szeroko pojęte lotnictwo. Nie dlatego, że mam z nim jakieś szczególne doświadczenia – w końcu samolotem leciałam raptem dwa razy :) Jednak to co jest niedostępne, a takim jest właśnie praca stewardessy, zawsze bardziej ciekawi. Zastanawiałam się czy Olga będzie w stanie mnie jeszcze czymś zaskoczyć – przecież przeczytałam na jej temat w internecie już tak dużo.

Książka rozpoczyna się bardzo rozbudowanym wstępem, który momentami jest niesamowicie smutny i emocjonujący. Nie ukrywam, że uroniłam przy nim kilka łez. Przedstawione sytuacje są tym bardziej przytłaczające gdy mamy świadomość, że „scenariusz” do tej książki pisało życie. Nie ma tu fikcji, nikt niczego nie wymyślił i nie ubarwił. Smutek głównych bohaterów jest smutkiem realnym, wręcz namacalnym. Mnie to poruszyło :) Tutaj jednak, przy okazji wstępu, nie sposób nie wspomnieć o tym, że jest on zbyt długi. Odnosząc go do całości publikacji można mieć wrażenie, że został on potraktowany najdokładniej, najbardziej skrupulatnie i rozwinięcie, a zakończenie w szczególności, mogłyby być bardziej dopracowane i rozbudowane.

Pierwszym co pozytywnie zdziwiło mnie w książce jest jej objętość. Poniekąd, może błędnie, odnosiłam ją do recenzowanej przeze mnie wcześniej „Modelki” Zuzanny Bijoch, która okazała się lekturą pozostawiającą w niedosycie. W przypadku Olgi możecie liczyć na prawie 300 stron wypełnionych dużą ilością tekstu i okraszonych przepięknymi fotografiami. Całość wygląda bardzo estetycznie i pięknie prezentuje się w biblioteczce. Jest to jedna z tych książek, które aż chce się dać komuś w prezencie. Tym bardziej jeśli jest to fan pięknych wydań – jak ja :)

Można Oldze zarzucić chwilowe dłużyzny czy trochę powtórzeń. Czuć, że jest to książka napisana przez osobę, która na co dzień nie zajmuje się tworzeniem takich rzeczy. Nie można jej jednak odmówić lekkości. Czytając „Życie stewardesy” miałam wrażenie, że jestem z Olgą na spotkaniu, gdzieś w małej kawiarni, rozmawiamy nad kubkiem gorącej czekolady. Ot takie rozmowy o życiu i śmierci, wspominki i ploteczki przemieszane z anegdotkami. Bardzo sympatyczna, nieodkrywająca zbyt wiele lektura.

Przyznam szczerze, że liczyłam na trochę więcej ale nie czuję się zawiedziona. Chciałabym aby temat lotnictwa był bardziej rozbudowany. Kosztem zbyt długiego początku można było bardziej rozwinąć sam temat pracy na pokładzie. Wpleść więcej anegdot, trochę więcej zdradzić – chyba, że autorkę wiążą jakieś umowy i po prostu nie mogła tego zrobić :) Tego się już nie dowiemy.

Polecam – szczególnie tym, którzy śledzą poczynania Olgi i chcieliby nieco rozszerzyć swoją wiedzę na jej temat.

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Burda.

Moja ocena: 
5.04

Autor

  • Olga Kuczyńska

    Młoda polska stewardesa. Dorastała na warszawskim Żoliborzu. W latach szkolnych dużo udzielała się artystycznie, śpiewała w Studio Buffo. Pasja latania przez jakiś czas walczyła z pasją śpiewania. Wygrały jednak samoloty. [źródło: Burda Publishing]

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.