Recenzja

„Ślad po złamanych skrzydłach” - Sejal Badani

Czy przytoczenie traumatycznych wspomnień i tematów tabu powoduje, że książka momentalnie zyskuje na wartości? Czy napisanie powieści opartej na bólu to klucz do sukcesu? O tym w dzisiejszej recenzji książki Sejal Badani pt. „Ślad po złamanych skrzydłach”.

Sonya uciekła przed laty z toksycznego domu, który terroryzował jej ojciec. Kobieta jest zmuszona powrócić do rodziny kiedy dowiaduje się, że mężczyzna zapadł w śpiączkę. Nad jego łożem spotykają się ponownie trzy siostry – Marin, Trisha i Sonya oraz ich matka, Renee. Ta ciężka sytuacja powoduje, że w kobietach odżywają stare wspomnienia i poczucie zagubienia. Żadna z nich nie chce otwarcie przyznać, że cicho liczy na to, iż ojciec już nigdy ze śpiączki się nie wybudzi…

„Ślad po złamanych skrzydłach” to pierwsza książka w dorobku Sejal Badani. W Polsce powieść ukazała się we wrześniu 2017, nakładem wydawnictwa Kobiecego. Głównym tematem książki jest przemoc domowa. Jak można się spodziewać, nie jest to lektura prosta. Zdecydowanie nie jest to również lektura, którą czyta się szybko i bezrefleksyjnie. Pomimo tego, iż nie jest napisana skomplikowanym językiem, to czas na jej przeczytanie i pełne zrozumienie jest o wiele dłuższy niż w przypadku innych, mniej dojrzałych powieści.

Książka skupia się na wydarzeniach teraźniejszych, na które mocno rzutują wspomnienia głównych bohaterek. Ich losy możemy poznać w kilkudziesięciu rozdziałach, które podzielone są na wspomnienia wszystkich czterech kobiet. Powieść miała swoją premierę niedawno, jednak w Internecie można znaleźć jedynie dobre recenzje tego tytułu. Mam niestety wrażenie, że są one spowodowane tym, iż powieść porusza bardzo trudny temat. Ukazuje jak istotne jest nasze wychowanie, jak rzutuje ono na nasze dalsze życie oraz jak bardzo destrukcyjne są wydarzenia oparte na przemocy i braku szacunku. Nie można się tutaj nie zgodzić – jest to temat ciężki i bardzo ważny. Mój problem z tą książką polegał na tym, że w pewnym momencie poczułam, że to już za dużo. Mam dość. Czułam, że kręcimy się w kółko wokół tych samych historii, opowiadanych ciągle od nowa. Porównywałam ją z inną historią, również od wydawnictwa Kobiecego, którą niedawno recenzowałam, a mianowicie „Dalilą”. O ile w „Dalili” tematyka książki również do łatwych nie należała, to jej czytanie nijak mi się nie dłużyło. W przypadku „Śladu po złamanych skrzydłach” mam wrażenie, że autorka, oprócz pomysłu na dojrzałą historię, nie miała wizji jak ją podać czytelnikowi. I mimo tego, że historia jest mocna to z całą pewnością „Dalila” jest lepszym wyborem jeśli chodzi o literaturę tego typu.

Książkę polecam osobom, które szukają historii, która skłoni ich do refleksji. Jest to jedna z tych powieści, które zostają z czytelnikiem na dłużej. Jestem ciekawa jak dalej potoczą się pisarskie losy Sejal Badani, która na rynek czytelniczy weszła z bardzo dobrą historią, której potencjału nie wykorzystała. Z pewnością sięgnę po jej kolejne powieści, bo pomimo wad, które opisałam wyżej, historia Marin, Trishy, Soniy i Renee spowodowała, że zaczęłam jeszcze bardziej doceniać, iż nie przyszło mi wychowywać się w rodzinie z tak trudnymi problemami.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji, dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

Moja ocena: 
4.02

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.