Recenzja

"Król Kier" - Aleksandra Polak

Amerykański High School. Różowa Armia, która terroryzuje szkołę. Grupa boskich koszykarzy. Magia i demony. A wszystko osadzone w polskich realiach, w Gdańsku. Czy autorce udało się sprawnie połączyć te wszystkie elementy? Zapraszam na recenzję książki pt. „Król Kier”, autorstwa Aleksandry Polak.

Alicja jest osiemnastoletnią uczennicą, która niedługo przystąpi do matury. Prowadzi dość nudne życie w Gdańsku, mieszkając z rodzicami i kotką. W pewnym momencie na swojej drodze spotyka Hadriana, członka ekipy Circus Lumos i już wtedy wie, że połączy ich coś niesamowitego. Nie jest jednak świadoma tego, jak bardzo tajemniczy chłopak wywróci jej życie do góry nogami. Alicja zostaje wprowadzona w świat, o którym nie miała pojęcia. Demony, zła energia i magia. Czy uda jej się odnaleźć w nowej rzeczywistości?

„Król Kier” to literacki debiut Aleksandry Polak, który został wydany w 2017 roku, przez wydawnictwo Czwarta Strona. Książka jest reklamowana jako literatura młodzieżowa i rzeczywiście jest to jeden z tych tytułów, które raczej nie przypadną do gustu starszym czytelnikom. Pierwszym co rzuca się w oczy jest przepiękne wydanie. Wydawnictwo zadbało o to aby powieść przykuwała wzrok potencjalnego czytelnika. Okładka jest błyszcząca, bardzo efektowna i spójna z treścią książki. Nie ma się tu do czego przyczepić. Gorzej jest jednak z treścią. Byłabym niesprawiedliwa gdybym stwierdziła, że powieść jest nudna. Otóż nie – jest to historia, która wciąga, ciekawi i na pewno przypadnie do gustu fanom nastoletnich historii osadzonych w magicznym świecie. Język jakim posługuje się autorka jest dość infantylny, czasem nawet irytujący. Główna bohaterka i sposób postrzegania przez nią świata, jest bardzo stereotypowy, żywcem ściągnięty z amerykańskich seriali, których akcja dzieje się w liceum.

Czy można się irytować na fakt, iż autorka chcąc tak bardzo zamerykanizować powieść, zupełnie wyszła poza polskie realia? Pewnie nie. Nadal jest to fikcja literacka, a nie reportaż. Wydaje mi się, że usiłowanie osadzenia akcji w Polsce jest bezcelowe. Oprócz faktu, iż dowiadujemy się, że Alicja mieszka w Gdańsku, nie odnajdujemy w książce żadnych innych nawiązań do naszego kraju. Nastolatka już w wieku osiemnastu lat ma swój samochód, przyjaciół, którzy organizują huczne imprezy urodzinowe (w stylu „My sweet sixteen” ze striptizerami i wybuchającym tortem) i prześcigają się w ich spektakularności oraz żyje w świecie, w którym każdy należy do jakiejś grupki – ślicznotki, koszykarze, looserzy... Czy tak wygląda życie w polskim liceum? Raczej nie. Jednak tak jak wspominałam, jest to jedynie fikcja literacka. Pewnie niektóre nastolatki po przeczytaniu tej książki stwierdzą, że mają bardzo nudne życie ;) Książka mocno idealizuje świat, w którym przyszło funkcjonować Alicji.

Czy polecam? Myślę, że będzie to idealna lektura dla nastoletnich dziewczynek. Starsi czytelnicy nie odnajdą w tej powieści niczego ciekawego. Czy jestem ciekawa kolejnych części? Bardzo. Bo pomimo tego, iż książka momentami okropnie mnie irytowała, to rzeczywiście nie można jej zarzucić braku akcji i emocjonalnego zaangażowania czytelnika. Wierzę w to, że pierwsza część była jedynie literackim wstępem do dalszych przygód Alicji i Hadriana, a autorka nieraz jeszcze zachwyci nas swoimi umiejętnościami.

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Moja ocena: 
3

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.