Recenzja

"Morderców tropimy w czwartki" - Holly Miller

Koło tej lektury nie da się przejść obojętnie. Mam wrażenie, że jej czytelnicy podzielili się na dwa obozy – tych zachwyconych oraz tych, którzy absolutnie nie ogarniają, jak ta powieść może się podobać tym pierwszym. Do której grupy należę ja? O tym opowiem w dzisiejszym wpisie. Zapraszam :)

Wyobraźcie sobie takie miejsce – Coopers Chase – ekskluzywny ośrodek dla seniorów, który został wybudowany na terenie byłego klasztoru. To właśnie tutaj odbywają się spotkania kryminalnego klubu, który nosi nazwę „Czwartkowy Klub Zbrodni”. Należą do niego seniorzy, którzy lubią rozwiązywać policyjne zagadki. Dotychczas posiłkowali się poszlakami ze starych spraw, ale ku ich radości, niedawno dokonano makabrycznego odkrycia – nie żyje lokalny deweloper. Jak doszło do jego śmierci? Czy było to samobójstwo? A może denatowi ktoś pomógł? Rozwiązaniem tej zagadki zajmie się grupa emerytów, którzy postarają się wyprzedzić w działaniach lokalny oddział policji.

„Morderców tropimy w czwartki” to debiutancka powieść Richarda Osmana, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza w październiku 2020 roku. Historia została przetłumaczona przez Annę Rajca-Salata. Na okładce książki widzimy słowa Jacka Galińskiego, który jest autorem popularnej, komediowej powieści „Kółko się pani urwało”, a który to zdecydował się powieść polecić i podpisać własnym nazwiskiem. Przyznam, że był to jeden z powodów, dla których po tę historię sięgnęłam. Miałam w tym roku możliwość poznania Pani Zofii z powieści Galińskiego i nie zaliczam tych spotkań do niezwykle udanych. Historia ta była, w mojej ocenie, zbyt przesycona wymuszonym humorem. Miał być hit, a w mojej ocenie powstał jednak kit, dlatego bardzo chciałam sprawdzić, czy w przypadku „Morderców tropimy w czwartki” będzie tak samo. Ku mojej radości, było zupełnie odwrotnie ;)

Jestem ogromną fanką czarnego, brytyjskiego humoru, dlatego powieść Osmana bardzo przypadła mi do gustu. Co więcej, autor tak umiejętnie wplótł śmieszne momenty, że nieuważny czytelnik może ich po prostu nie wychwycić. Ja czerpałam niesamowitą satysfakcję z wyłapywania tych wszystkich kąsków i niejednokrotnie parskałam śmiechem w momentach, których w ogóle nie przewidziałam. Nie miałam poczucia, że autor na siłę pcha wszędzie humorystyczne wstawki, wręcz przeciwnie, tak układał fabułę i dialogi, że ich interpretację zostawił nam. Może się okazać, że różnych czytelników będzie tutaj bawić zupełnie coś innego.

Bohaterowie Osmana są bardzo nietuzinkowi i charakterni. Ciężko nie zaśmiać się już przy ich charakterystyce, a nie mówiąc już o dalszych scenach. Każdy z nich ma swoje przywary, drobne zachowania, które są przypisane konkretnie im. Faktem jest, że oprócz głównych postaci w powieści znajdziemy też dużo bohaterów pobocznych. Łatwo pogubić się w tej mnogości imion i nazwisk, co jednocześnie jest plusem i minusem. Atutem jest dlatego, że dzięki dużej ilości postaci autor mógł łatwo podsuwać nam nowe tropy i mylić nasze przypuszczenia. Minusem jednak okazało się to, że kilkakrotnie sama zapominałam, kto jest w tej powieści kim i zamiast skupić się na wątku kryminalnym, to bardziej zwracałam uwagę jednak na humor.

Dla kogo będzie idealna? Dla wszystkich tych, którzy kochają nieoczywisty humor i potrafią wychwycić zabawne sytuacje między wierszami. Nie jest to może najbardziej lekka powieść, bo jednak wymaga skupienia, ale jedno jest pewne – bawi niesamowicie, a rozwiązanie kryminalnej zagadki jest nieprzewidywalne. I może nie ma tu typowego dla kryminałów napięcia, bo jednak co chwila parskamy śmiechem, to nie można odmówić jej tego, że jest misternie zbudowana i fascynuje.

Moja ocena: 
4.02

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.