Niby taka niepozorna, dość krótka historia, a jednak po jej przeczytaniu dosłownie opadła mi szczęka... Co sądzę o książce „Ogień i lód” Joanny Wtulich? O tym w dzisiejszej recenzji. Zapraszam :)
Anna Lipińska, młoda hrabianka, debiutuje na lwowskich salonach. Momentalnie zwraca na siebie uwagę pułkownika Michała Dukajskiego. Anna nie jest nim jednak zainteresowana. W oko wpada jej przybyły niedawno z Paryża przemysłowiec, Adam Małyszewicz. W ten miłosny trójkąt pełen impasu zaangażuje się też rodzina hrabianki. To dopiero początek trudnych decyzji, które przyjdzie podjąć Annie.
„Ogień i lód” to pierwsza odsłona cyklu „Trylogia Lwowska”, której autorką jest Joanna Wtulich. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Lira w październiku 2020 roku. To powieść, która robi dość niepozorne wrażenie – nie jest ani obszerna, ani trudna w odbiorze, a jednak pozostawia z uczuciem pustki i pytaniem „kiedy premiera następnego tomu?!”. Wciągnęłam się w nią już od pierwszych stron. Jest napisana bardzo prostym językiem i ma dość dużo dialogów, dzięki czemu jej lektura nie dłuży się, a akcja pozostaje wartka.
Ogromnym plusem tej powieści jest unikalny klimat, który stworzyła Joanna Wtulich. Pomimo tego, że akcja toczy się we Lwowie z czasów naszych prababek, to nie znajdziecie tu archaizmów i trudnych zwrotów. Wręcz przeciwnie, całość napisana jest w nowoczesnym stylu i robi świetne wrażenie. Już od pierwszych stron jest wyczuwalne napięcie między głównymi bohaterami, a rozwój wydarzeń zaskakuje. Myślę, że tym, co najbardziej urzekło mnie w tej powieści, jest relacja między Anną i Michałem, która pełna jest emocji, żaru i namiętności, pomimo tego, że początkowo nic tego nie zapowiada. Wszak sam tytuł wskazuje nam na to, że w tej powieści zetrą się ze sobą dwa żywioły – ogień i woda (lód). Na pierwszy rzut oka to właśnie Anna jest tą mniej „ognistą” postacią, o której względy obiega się dwóch, niezwykle zdeterminowanych dżentelmenów. Jednak czy rzeczywiście tak jest? Ja myślę, że Anna zaskoczy wielu swoim temperamentem i zdoła pokazać, że w tej potyczce wcale nie zasługuje na miano tej wrażliwej i kruchej. W powieści widzimy też wyraźnie jaką rolę odgrywały kobiety w tamtych czasach. Jak dążyły do tego, aby decydować same o sobie i nie być zależne od mężczyzn. Autorka świetnie poradziła sobie z oddaniem klimatu Lwowa i zauroczyła mnie barwnymi opisami.
Oprócz romansu historycznego i ciekawej powieści obyczajowej „Ogień i lód” to też historia rodzinnej intrygi, oszustwa oraz układów, których przedmiotem jest młoda hrabianka. Sięgając po ten tytuł, nie byłam świadoma tego, jak bardzo mnie wciągnie i poruszy. Dokończyłam lekturę i dosłownie zostałam z książkowym kacem. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom!