Recenzja

"Przebudzenie Lukrecji" - Laura Adori

Czy wspominałam już kiedyś, że porównania książek do innych, bardziej znanych odpowiedników zazwyczaj kończą się dużym niepowodzeniem na rzecz tych mniej znanych? „Przebudzenie Lukrecji” to książka, która miała być polsko-włoskim odpowiednikiem „Bridget Jones” – czy tak było? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym poście.

Lukrecja jest singielką przed czterdziestką, która mieszka w słonecznej Italii. Kobieta podejmuje decyzję o tym aby zmienić swoje życie i wrócić do Polski, którą opuściła już wiele lat temu. Jej losom towarzyszą dwie szalone przyjaciółki – jedna w Polsce, druga we Włoszech. Wielką pasją Lukrecji jest gotowanie, z którym chce związać swoje dalsze życie. Czy uda jej się wywrócić swoje życie do góry nogami i znaleźć miłość?

„Przebudzenie Lukrecji” to książka, która miała swoją premierę w 2017 roku i została opublikowana przez młode wydawnictwo Lira. Autorką książki jest mało znana pisarka, Laura Adori. Ogromnym plusem polskiego wydania jest przepiękna, kobieca okładka. Jestem świadoma tego, że ocenianie książki po okładce nie jest dojrzałe, aczkolwiek uważam, że akurat w tym przypadku warto o niej wspomnieć, ponieważ dodaje całej powieści niesamowitego uroku. Żałuję, że mój egzemplarz jej nie posiadał – przeczytałam powieść w formie ebooka, który otrzymałam od wydawnictwa do recenzji 

Dlaczego we wstępie napisałam, że porównywanie nowych tytułów do kultowych bohaterek innych serii jest zazwyczaj nietrafione? Bo tak właśnie jest z „Przebudzeniem Lukrecji”. Jest to książka bardzo ciepła, kobieca i idealnie nadająca się na lekturę w „gorsze dni”. Losy Lukrecji przywołują uśmiech ale też niejednokrotnie uczucie lekkiego współczucia. Uważam jednak, że porównanie Lukrecji do Bridget Jones powoduje, iż wobec powieści mamy na starcie już bardzo duże oczekiwania. Jones stała się bohaterką kultowej serii, którą później zekranizowano – myślę, że bardzo mało jest kobiet, które nigdy o niej nie słyszały. W porównaniu z Bridget, Lukrecja wypada dość niemrawo. Brakuje jej tych niewyczerpanych pokładów humoru jakimi tryskała Jones. Gdyby jednak z całej tej historii zupełnie wykreślić jakiekolwiek porównania do innych książkowych serii, okazuje się, że „Przebudzenie Lukrecji” wypada bardzo dobrze.

Jest to literatura przyjemna, nieskomplikowana i bardzo ujmująca. Główna bohaterka pokonuje przeciwności losu „pod pachę” ze swoimi przyjaciółkami rodem z „Seksu w Wielkim Mieście” (wiem, porównanie! Ale uwierzcie, że akurat to jest bardzo trafne :)). Jeśli jesteście fankami takich kobiecych klimatów to książka na pewno przypadnie Wam do gustu. Pojawia się tutaj również przezabawna postać matki Lukrecji, która udziela jej wielu „przydatnych” rad odnośnie miłości. Nie sposób nie polubić tej wybuchowej dawki kobiecych bohaterek.

W powieści znajdziecie również wręcz poetyckie opisy potraw przygotowywanych przez Lukrecję. Wielką miłością kobiety jest gotowanie, któremu oddaje się bez opamiętania. Z niecierpliwością czekam na drugą część przygód Lukrecji, ponieważ ten tytuł pozostawił mnie w lekkim niedosycie. Wydaje mi się, że autorka się dopiero rozkręca i zabrakło jej trochę „finezji” przy tej powieści :)

Podsumowując, polecam ten tytuł wszystkim tym, którzy szukają lekkiej, przyjemnej lektury. Pozycja przypadnie do gustu raczej starszym czytelniczkom.

Za udostępnienie ebooka do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira.

Moja ocena: 
4.02

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.