Recenzja

"Z popiołów" - Martyna Senator

Gdzieś już to czytałam. Skądś znam tę historię. Chyba nawet wiem co będzie dalej... Nie mogłam się opędzić od tych myśli czytając najnowszą książkę Martyny Senator, pt. „Z popiołów”. Jeśli chcecie się dowiedzieć do czyjej twórczości porównam powieść tej autorki, to zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji :)

Młoda dziewczyna, Sara, studentka edytorstwa w Krakowie. Pewnego razu, przypadkowo trafia na Michała, kilka lat starszego chłopaka, który pracuje jako barman. Ich znajomość z czasem przybiera nowych barw. Czy trudna historia Sary nie wpłynie negatywnie na tę relację? Jak bohaterowie poradzą sobie z przygnębiającymi doświadczeniami dziewczyny?

Jestem zaskoczona. Po pierwsze: autorka nie jest, jak wcześniej myślałam, debiutantką. Sądziłam, że „Z popiołów” będzie książką dla nastolatków, napisaną przez początkującą autorkę, która niepewnie stawia pierwsze kroki na swojej literackiej drodze. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że autorka nie dość, że na swoim koncie ma już 3 inne tytuły to nastolatką też dawno nie jest (niczego nie ujmując wiekowi pani Senator :)). Co więcej – książka bardzo mi się podobała! Nie miałam wobec niej wielkich oczekiwań, głównie z uwagi na to, że niewiele o niej wiedziałam, i jak widać, miałam błędne wyobrażenie o jej fabule. Powieść miała premierę w listopadzie 2017 roku i ukazała się nakładem wydawnictwa Czwarta Strona. Czy warto po nią sięgnąć? Uważam, że tak :)

Na początku wspomniałam o tym, że czytając tę historię miałam wrażenie, że już wcześniej gdzieś się z nią spotkałam. To uczucie nie dawało mi spokoju. Przeszukiwałam swoją pamięć w celu odnalezienia tytułu książki, z którym kojarzy mi się ta powieść. I mam! Bardzo podobna wydaje mi się historia Layken i Willa, z cyklu „Pułapka uczuć”, którego autorem jest Colleen Hoover. Oczywiście nie jest to dokładnie taka sama opowieść – wątpię aby autorka w jakikolwiek sposób się nią inspirowała, ale fakt, iż pewne wydarzenia z książki wydawały mi się powtarzalne wskazują na to, że historia Sary i Michała, nie należy do tych najbardziej unikalnych, oryginalnych, niespotykanych. Znajdziecie tu kilka schematów, na które pewnie natknęliście się już w innych historiach tego typu. Szczególnie jeśli lubicie i czytacie dużo książek w klimacie Young Adult i romansów.

Oczywiście, postaci są nieco banalne, brakuje im pazura. Michał jest chłopakiem wielu talentów, praktycznie bez wad i z oszałamiającym wyglądem. Sara, pomimo traumatycznych przeżyć, które ciągle siedzą w jej głowie, jest osobą poukładaną, spokojną i niezwykle utalentowaną. Czy tak idealnych ludzi można spotkać w realnym świecie? Pewnie nie. Jednak nic nie zmienia faktu, że oboje bohaterów przypadło mi do gustu i bardzo się z nimi polubiłam. Możecie powiedzieć, że są banalni, ale nie sposób odmówić im uroku.

Czytając tę powieść miałam w głowie zdanie, które zapiszę w recenzji. Zdanie o tym, że była to lekka, przyjemna lektura. Jednak im dalej zagłębiałam się w tę książkę, tym bardziej zastanawiałam się nad określeniem „lekka”. Bo czy lekką można nazwać powieść, która powoduje, że momentami zapiera Wam dech, dostajecie gęsiej skórki i najchętniej wskoczylibyście do książki, tylko po to aby pomóc głównym bohaterom? Ciągle waham się nad użyciem tego stwierdzenia. Bo książka pomimo swoich wad, jest pięknym obrazem tego jak trudno jest człowiekowi zwalczyć swoje wewnętrzne demony i jak istotne w tym procesie są osoby z naszego otoczenia. Ich wsparcie, zrozumienie i miłość.

„Z popiołów” nie jest książką, która przypadnie do gustu każdemu. Najbardziej z lektury zadowoleni będą fani twórczości Colleen Hoover, romansów z morałem i literatury w stylu Young Adult. Tym z Was, którzy należą do powyższej grupy, książkę serdecznie polecam. Jeśli zaś tego typu literatura Was drażni, to myślę, że nie ma sensu się katować tym tytułem, ponieważ nie odmieni on Waszego zdania o książkach pisanych w takim stylu.

Za udostępnienie tytułu do recenzji, dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Moja ocena: 
5.04

Autor

  • Martyna Senator

    Ukończyła informatykę i ekonometrię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Na co dzień jest jednym z wielu trybików w międzynarodowej korporacji. Pisze niezależnie od pory dnia i nocy, a zamiast kwiatów woli dostawać długopisy. Stara się uczyć na błędach, chociaż nie zawsze jej się to udaje. [źródło: Videograf]

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.