Recenzja

"Czerwony parasol" - Wiktor Mrok

Jeśli książka ma większość opinii pozytywnych a Tobie nie przypadła do gustu, to przyznać się? Czy udawać, że nie było tak źle? Nie wiem, które rozwiązanie jest lepsze ale ważna jest dla mnie szczerość w moich wypowiedziach, także dzisiaj możecie przygotować się na kilka gorzkich słów. Zapraszam na recenzję książki „Czerwony parasol” Wiktora Mroka.

Siedemnastoletnia gimnastyczka Tatiana, po powrocie z treningu, odkrywa w swoim domu brutalnie zamordowanych rodziców i siostrę. Wiedząc, że jej życie również jest zagrożone zaczyna działać instynktownie i szuka pomocy u zaufanej osoby. Na jaw zaczynają wychodzić zaskakujące fakty z życia jej rodziny a tajemniczy „Czerwony parasol” zaczyna się interesować działaniami nastolatki. Do podjęcia jakich decyzji popchnie dziewczynę mroczna tajemnica? Czy Tatiana będzie potrafiła dorosnąć z dnia na dzień?

„Czerwony parasol” to książka Wiktora Mroka - autora, który tworzy pod pseudonimem. Powieść miała premierę w dniu 19.01.2018 i ukazała się nakładem wydawnictwa Initium. Na okładce możemy czytać, że jest to historia oparta na faktach, wyciągnięta prosto z akt służb specjalnych. Tajemniczy tytuł, zachęcający opis i rewelacyjna oprawa... szkoda, że treść odbiega od tej sielanki atutów.

Pierwszym zarzutem jaki mam w stosunku do tej powieści jest brak akcji. Po nieco skomplikowanym epilogu i znalezieniu zwłok przez Tatianę na dalszych kartach historii nie dzieje się wiele. Książka ma 600 stron i czuję, że spokojnie mogłaby być skrócona do 300-400 co spowodowałoby zagęszczenie akcji oraz większe napięcie. Sądziłam, że powieść będzie emocjonująca i zaskoczy mnie swoim przebiegiem, jednak ze smutkiem muszę przyznać, że otrzymałam jedynie poprawną, niezbyt wciągającą historię nastolatki, która z dnia na dzień stała się kimś zupełnie innym.

Drugim aspektem, który nie odpowiadał mi w tej lekturze jest główna bohaterka i sposób w jaki wykreował ją autor. Niestety moim zdaniem z Tatiany zrobiono dziewczynę o nadludzkich umiejętnościach, które nie wiadomo skąd posiadła. Wydarzenia opisane w tej historii są momentami nierealne i nie trzymają się „kupy”. Czy to wada? Pewnie dla większości czytelników nie. Jednak ja uważam, że książki, które nie są fantastyką powinny mieć w sobie spory pierwiastek realizmu. Tutaj go zabrakło.

Trzecią,i ostatnią wadą jaką widzę w tej książce, jest wątek miłosny. Podczas czytania miałam wrażenie, że przeniosłam się do jakiegoś kiepskiego romansu a przecież miała to być książka sensacyjna, dobry kryminał. Z przykrością stwierdzam, że opisany związek był mdły, nużący i nieciekawy. Profil męskiego bohatera był niespójny a relacja łącząca go z nastolatką, w moim odczuciu, bardzo nierealna.

Trzeba przyznać, że książkę czyta się szybko. Głównie dlatego, że nie wymaga od czytelnika wielkiego skupienia. Jestem świadoma tego, że wiele osób polubiło tę historię, także nie mam sumienia Wam jej kategorycznie odradzać, jednak ja, po przeczytaniu „Czerwonego parasola” jestem bardzo rozczarowana. Niestety czuję, że czas poświęcony na lekturę tej książki był czasem straconym.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Initium.

Moja ocena: 
2.04

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.