Recenzja

"Anatomia skandalu" - Sarah Vaughan

„Prowokacyjna, zniewalająca historia. Nie będziecie chcieli, by się skończyła” pisze o książce czasopismo „Marie Claire”. Czy rzeczywiście? Jeśli chcecie poznać moje zdanie o powieści Sarah Vaughan pt. „Anatomia skandalu” to zapraszam do dalszej lektury.

James to polityk piastujący wysokie stanowisko w rządzie, kochający mąż i ojciec, który pewnego dnia zostaje oskarżony o dokonanie przestępstwa. Sprawą zajmuje się Kate, która jest przekonana o winie mężczyzny i za wszelką cenę chcę doprowadzić do jego ukarania. W niewinność Jamesa wierzy jego żona, Sophie, która stoi u boku męża i znosi wszelkie zniewagi płynące z otoczenia. Wydarzenia nabierają rumieńców kiedy na światło dzienne wychodzą długo skrywane tajemnice, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane na głos.

„Anatomia skandalu” to druga książka w dorobku Sarah Vaughan, zaś moja pierwsza styczność z jej twórczością. Powieść premierę ma w dniu publikacji tego posta czyli 31.01.2018. Trudna jest dla mnie sytuacja kiedy otrzymując książkę do recenzji, czytając dobre opinie na jej temat, muszę wypowiedzieć się o niej negatywnie. Zastanawiam się wtedy co poszło nie tak... Czy styl autorki był mało przekonujący? Dlaczego ta powieść kompletnie do mnie nie trafiła? Postaram się wytłumaczyć niżej.

Jestem wielką fanką thrillerów. Lubię książki, które trzymają w napięciu i zaskakują swoim zakończeniem oraz prowadzeniem fabuły. Uwielbiam dużą ilość dialogów a nienawidzę przesadzonej liczby opisów, które nic nie wnoszą. Okazuje się, że „Anatomia skandalu” ma w sobie wszystko to co definiuje anty-powieść w moich oczach. Ubolewam na tym, że w książce praktycznie wcale nie ma akcji. Nie ma napięcia. Nie ma zaskoczenia. Autorka bardzo skupiła się na opisaniu najmniejszych szczegółów z życia bohaterów, jednak czytając je cały czas zastanawiałam się po co mi te wszystkie informacje... Ze smutkiem przyznaję, że „Anatomia skandalu” potwornie mnie wymęczyła. Po każdym rozdziale odkładałam książkę aby chwilę odetchnąć. Czułam, że okropnie mnie nuży a ciągłe czytanie może skończyć się drzemką.

Plusem jest niewątpliwie pomysł na historię. Pomimo braku akcji w książce znajdziemy kilka mocniejszych momentów (szkoda, że liczonych na palcach jednej ręki). Doceniam to, że autorka podjęła się opisania trudnego tematu i rzeczywiście utrzymała klimat do samego końca. W kilku recenzjach natknęłam się na porównanie tej powieści do serialu „House of cards”, który miałam przyjemność oglądać. Uważam, że oprócz podobieństw wynikających z miejsca, w którym rozgrywa się akcja, książki z serialem nie łączy praktycznie nic. „Anatomia skandalu” wbrew pozorom nie jest aż tak skandalizująca i nie budzi takich emocji jak wspomniany serial. Wierzę jednak, że są czytelnicy, którym ta powieść przypadnie do gustu. Ja niestety do nich nie należę.

Czy warto sięgnąć po ten tytuł? Jak w każdym wypadku – warto, jeśli chcecie się przekonać czy Was powieść zachwyci czy zniechęci. Gusta są różne, nie sposób z nimi dyskutować. Przykro mi ale niestety książkę oceniam bardzo nisko a Was zachęcam do pozostawienia komentarza ze swoimi odczuciami poniżej :)

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

Moja ocena: 
2.04

Autor

  • Sarah Vaughan

    Reporterka newsowa Guardiana i korespondentka polityczna, która od zawsze chciała zająć się pisaniem powieści. Ukończyła dziennikarstwo, pracowała dla The Times, praktykowała w Press Association, a ostatnie 11 lat spędziła w redakcji Guardiana. Po urodzeniu drugiego dziecka postanowiła rzucić pracę i zająć się freelancerką.

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.