Recenzja

"Nieodnaleziona" - Remigiusz Mróz

Czy Remigiusz Mróz może jeszcze zaskoczyć? Po serii thrillerów i horrorze „Czarna Madonna” przyszedł czas na thriller psychologiczny – pierwszy w karierze autora. Sama Tess Gerritsen pisze o nim „Cały świat czytał Stiega Larssona, potem Jo Nesbo, a teraz nadszedł czas na Remigiusza Mroza”. Zapraszam na recenzję książki „Nieodnaleziona”!

Damian Werner postanawia oświadczyć się swojej długoletniej dziewczynie, Ewie. Po miłej kolacji udają się do parku, w którym dochodzi do napadu. Trójka mężczyzn ogłusza Damiana i porywa kobietę. Ślad po niej ginie a Werner nie poprzestaje w poszukiwaniach swojej ukochanej. Po dziesięciu latach pojawia się nowy trop. Ktoś wrzucił zdjęcie Ewy na jeden z profili w Internecie. Czy to możliwe aby kobieta przez tyle lat pozostawała w ukryciu? A co jeśli nadal jest więziona? W rozwiązaniu tej zagadki Damianowi pomaga najbliższy przyjaciel.

„Nieodnaleziona” swoją premierę miała 31 stycznia 2018 roku i ukazała się nakładem wydawnictwa Filia. Moje relacje z twórczością Remigiusza Mroza idealnie oddaje angielskie określenie „love-hate relationship”. Czasem się kochamy, czasem nienawidzimy. Przeczytałam już trzy książki autora - „Kasację” pokochałam, „Behawiorysta” nie wywarł na mnie szczególnego wrażenia zaś „Ekspozycja” mnie bardzo rozczarowała. Z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po najnowszą powieść autora, która reklamowana była jako powiew świeżości, pierwszy thriller psychologiczny w karierze Mroza.

Zaczęło się mocno – jak na Mroza przystało. Ciężkie uderzenie, wielkie emocje i zapierające dech w piersiach opisy porwania Ewy, robią wrażenie. Czytelnik od samego początku zostaje wciągnięty w wir wydarzeń a tempo historii stale przyspiesza. Napięcie rośnie, wraz z oczekiwaniami na perfekcyjne zakończenie, które rozwieje wszystkie wątpliwości, które pojawiają się w głowie podczas lektury. Zaczęło się idealnie, jednak w trakcie czytania było parę zgrzytów, które ostatecznie przełożyły się na dość naciągane wytłumaczenie opierające się na zbyt wielu zbiegach okoliczności oraz mniej lub bardziej losowych przypadkach. Miało być pięknie, ostatecznie wyszło po prostu ok.

Mróz dotyka w swojej książce trudnego tematu jakim jest przemoc domowa. Skrupulatnie opisuje emocje targane osobami wciągniętymi w ten wyniszczający układ. Momentami wchodzi w psychikę ofiary tak głęboko, że włos na głowie się jeży a do oczu napływają łzy. Nie można odmówić autorowi umiejętności precyzyjnego oddania zagubienia, nadziei ale też gniewu i szaleństwa drzemiącego w ofierze i kacie. Myślę, że ostatecznie wątek agresji i domowego terroru uratował tę książkę przed literackim potknięciem. Gdyby nie tak mocno i dobitnie opisany problem, całość byłaby jedynie średnim thrillerem, w którym jednak parę razy można powiedzieć, że wydarzenia są mocno naciągane a wytłumaczenia pisane na kolanie.

Za plus należy uznać pierwszoosobową narrację w wykonaniu dwójki głównych bohaterów. Podoba mi się również sposób w jaki autor wykreował postać Kasandry. Silnej, mocnej kobiety, która była tak zagubiona w środku. Uzależniona od męża, jednak na tyle niezależna aby prowadzić własne śledztwo i wpływać na rozwój wydarzeń. Przy mocnej postaci kobiecej traci sam Werner, który ostatecznie okazuje się mocno nijaki.

Długo zastanawiałam się nad ostateczną oceną tego tytułu. Połowę oceniłabym na szóstkę, połowę na trójkę... Ostatecznie oceniam całość na mocną czwórkę a Wam polecam sięgnąć po tę książkę. Głównie po to aby wyrobić sobie zdanie na temat, tak szeroko komentowanej, twórczości autora.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.

Moja ocena: 
4.02

Autor

  • Remigiusz Mróz

    Urodził się 15 stycznia 1987 w Opolu. Polski pisarz, autor powieści oraz cyklu publicystycznego "Kurs pisania". Ukończył z wyróżnieniem Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie, gdzie uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych. By czuć się komfortowo, tygodniowo musi przebiec 100km a dziennie napisać 10-15 stron.

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.