Recenzja

"Jak upolować pisarza?" - Sally Franson

Jeżeli „Diabeł ubiera się u Prady” i „Dziennik Bridget Jones” to Wasze ulubione książki, to myślę, że dzisiejsza recenzja może Was zaciekawić. Oto historia Casey, która „polowała” na pisarza. Co z tego wyszło? I czy książkę Sally Franson warto przeczytać? Zapraszam do dalszej lektury :)

Casey Pedergast jest dyrektorką kreatywną w agencji reklamowej. Pewnego dnia otrzymuje od swojej przełożonej misję specjalną polegającą na zwerbowaniu, w szeregi agencji, pisarzy. Biorąc pod uwagę ich zdolności twórcze czy kreatywności mogą się okazać świetnymi copywriterami i wspomóc pracę agencji w prowadzeniu portali social media lub wymyślaniu chwytliwych haseł reklamowych. Pierwszym autorem, z którym przyjdzie się spotkać Casey jest Ben, który momentalnie wpada jej w oko. Czy z tego spotkania wyniknie coś więcej? Jak Casey odnajdzie się w nowych obowiązkach?

„Jak upolować pisarza” swoją premierę będzie miała 18 lipca br. i zostanie wydana nakładem wydawnictwa Znak Literanova. Książka jest debiutem literackim Sally Franson i w oryginalnym tytule brzmi „A Lady's Guide to Selling Out”. Jest to historia, która wywołała we mnie sporo mieszanych uczuć. Od nudy po zaciekawienie, od rozbawienia po smutek. Istny emocjonalny rollercoster :) Czy było warto? O tym za chwilę.

Tym co zdecydowanie wyróżnia tę pozycję jest sposób w jaki autorka zbudowała świat przepychu, Nowego Jorku, blichtru i ogromnego pędu za sławą czy zyskami. Duża ilość, bardzo rozbudowanych opisów wprowadza czytelnika w ten brutalny i często zakłamany świat, pokazując jego pełne oblicze. Franson zwraca również szczególną uwagę na to jak dzieciństwo i dorastanie Casey wpływa na jej postępowanie w życiu dorosłym. Jej czyny motywuje przeżyciami, które miały miejsce jeszcze w domu rodzinnym. Akcja książki rozwija się bardzo powolnie. Z początku jest przesycona wieloma wspomnieniami, opisami i nakreślaniem całego tła biograficznego postaci. W moim odczuciu wstęp jest nieco monotonny, momentami wręcz nudny, z pewnością można by było go lekko odchudzić. Nie wszystkie opisane wydarzenia wpływają stricte na fabułę a jedynie zapełniają kartki. I kiedy tak czytałam tę pozycję i już myślałam, że to nie jest książka dla mnie, że się nie polubimy to nagle perypetie Casey zaczęły nabierać rumieńców a akcja się rozkręciła. Niejednokrotnie złapałam się na tym, że śmieję się do siebie podczas lektury :) Chociaż nie ukrywam, że były też momenty smutne, wręcz wciskające w fotel. Poczucie niezrozumienia, zawodu i współczucia dla postaci. Tak jak wspominałam wcześniej, istny emocjonalny rollercoster.

Całość oceniam pozytywnie. Cieszę się, że książka nie została utrzymana w początkowym, lekko nudnawym stylu a Franson sprawnie wybrnęła z chwilowego marazmu opisując losy Casey w bardziej emocjonujący sposób. Należy pamiętać, że książka jest debiutem autorki, zaś ja należę do osób, które takie „pierwsze śliwki” oceniają bardziej pobłażliwie. Często sięgamy po książki, które czytamy tylko ze względu na to, że mają dobre opinie w Internecie, chociaż bijemy się z myślami, czy dana tematyka będzie dla nas odpowiednia. Uważam, że ten tytuł jest zarezerwowany dla osób, które lubią taką stylistykę powieści – nieco naiwną, z dużą ilością blichtru, pogoni za pieniądzem i to wszystko w stylowej, małej czarnej. Nie ma w tym nic złego, po prostu myślę, że osoby, które mają „uczulenie” na takie książki powinny poszukać innych tytułów a nie na siłę udowadniać sobie, że jednak z taką literaturą się polubią :)

„Jak upolować pisarza?” to świetna książka na letni odpoczynek, leżaczek gdzieś na plaży, ciepłe wieczory na działce i błogie lenistwo w towarzystwie zakręconej i nieco pogubionej Casey. Jeśli lubicie książki z morałem, dużą ilością fajnych postaci i ciekawą główną bohaterką, to będzie to idealna lektura dla Was :) Nawet jeśli nie polubicie jej od razu, to dajcie jej szansę. Na pewno jeszcze Was zaskoczy!

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

 

Moja ocena: 
4.02

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.