Recenzja

"Zimny strach" - Mads Peder Nordbo

Za opisanie tej książki zabierałam się bardzo długo. Zeszłoroczna książka Madsa Peder Nordbo mnie nie zachwyciła, jednak z ciekawością sięgnęłam po „Zimny strach”, który jest kontynuacją serii o dziennikarzu Matthew Cavie. Z przykrością stwierdzam, że jest to moja ostatnia styczność z twórczością tegoż autora. Dlaczego tak? O tym w dzisiejszym wpisie.

Matthew, młody dziennikarz, wraz ze swoją znajomą, tajemniczą Tupaarnaq, starają się rozwikłać zagadkę zaginięcia siostry Matta. W miejscu gdzie ostatnio przebywała nastolatka znaleziono liczne ślady krwi. Jakiś czas później, przerażona dziewczyna kontaktuje się z matką i nie jest w stanie dokładnie określić gdzie przebywa. Jest przemęczona i bliska śmierci. Rozpoczyna się szaleńcza walka z czasem. Czy nastolatkę uda się odnaleźć żywą?

„Zimny strach” to druga książka w dorobku autora, Madsa Peder Nordbo. Ukazała się nakładem wydawnictwa Burda we wrześniu 2018 roku. Jak już wspomniałam, poprzednia część serii o Matthew Cavie nie urzekła mnie. Była dobra, klimatyczna, ale też zbyt szczegółowa i ciężka w odbiorze. Z dużą ciekawością sięgnęłam po „Zimny strach” i... bardzo się zawiodłam. Z ręką na sercu, książkę czytałam około dwóch tygodni. Codziennie po rozdziale, po kilka zdań. Trochę się przymuszałam i okropnie męczyło mnie to, że tak długo ją „męczę”.

Tym co na pewno trzeba docenić jest niesamowity, mroczny, ciężki klimat książki. Akcja dzieje się na Grenlandii, w siarczystym mrozie i dzikich okolicznościach przyrody. Autor świetnie oddaje mroczną aurę opisywanego miejsca. Stworzone postaci są unikatowe, realne i budzą ciekawość. Nordbo zadbał o to aby bohaterowie na długo pozostali w naszej pamięci, nadając im szczególne cechy charakteru i wyglądu. Plusem „Zimnego strachu” jest też to, że osoby, które sięgając po niego nie znają pierwszej części, będą w stanie się we wszystkim spokojnie połapać. We wstępie autor dokładnie streszcza treść pierwszego tomu. Minusem jest zaś to, że jeśli po lekturze będziecie chcieli sięgnąć po „Dziewczynę bez skóry” to będzie to już bezsensowne ;) Wszak całą fabułę dostaniecie w pigułce, we wstępie do drugiego tomu.

Tak samo jak w przypadku pierwszej części, fabula przedstawiana jest dwutorowo – z perspektywy wydarzeń teraźniejszych i przeszłych. Nie ukrywam, że jest to działanie, które zazwyczaj powoduje, że ciężko mi się skupić na opisywanych wydarzeniach. Wierzę jednak w to, że znajdzie się wielu fanów takiej budowy powieści. Z pewnością dzięki opisowi wydarzeń przeszłych jesteśmy w stanie lepiej zapoznać się z podłożem historycznym. Przykro mi jednak, że ciekawy wątek z lat ubiegłych był jedynym budzącym napięcie elementem całej historii.

Największym zarzutem jaki mam wobec „Zimnego strachu” jest przeraźliwa nuda jaka bije ze stron tej powieści. Niestety autorowi nie udało się mnie zaintrygować a tym bardziej wciągnąć w opisywaną przez siebie fabułę. Historia dłużyła mi się niemiłosiernie i gdyby nie wewnętrzne postanowienie, że czas już z tą książką się rozstać, pewnie jeszcze długo czytałabym ją po jednym rozdziale, wyczekując końca i marząc o tym żeby w końcu móc odłożyć ją na półkę. Opisywane wydarzenia są zbyt statyczne, mało rozwinięte i momentami aż proszą się o więcej akcji. Miałam nadzieję, że fabuła rozkręci się w miarę czytania, jednak nic takiego nie nastąpiło. Jest monotonnie, bardzo równo, brakuje efektu „wow”. I tak, jak z dużą ciekawością zasiadałam do jej lektury, tak wiem, że po trzeci tom serii już na pewno nie sięgnę. „Zimny strach” wyczerpał mnie psychicznie i spowodował, że po przeczytaniu musiałam odpocząć od wszelkiej literatury. Żałuję, bo miałam nadzieję, że autor wykorzysta wielki potencjał opisywanego przez siebie miejsca i po średnim, pierwszym tomie, stworzy niesamowity, mrożący krew w żyłach thriller. Koniec końców, okazuje się, że pierwszy tom był lepszy od kontynuacji. Ubolewam również, że moja opinia nie jest odosobniona i wielu moich znajomych również książkę „zmęczyło”, a może zostało nią „zamęczonych” ;)

Jak zwykle, polecam przeczytać i samemu ocenić :)

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

Moja ocena: 
2.04

Autor

  • Mads Peder Nordbo

    (ur. 1970) - duński pisarz, od kilku lat mieszkający na Grenlandii. Zajmował się między innymi badaniem run i historii języka. Pierwszą powieść wydał w 2012 r. Na co dzień pracuje w ratuszu w grenlandzkim miasteczku  Nuuk, dzięki czemu wie wszystko o warunkach socjalnych małej arktycznej społeczności oraz sytuacji politycznej regionu. [źródło: Burda Książki]

mój bookstagram

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.