Recenzja

„Dzikusy. Upiór nawiedził Europę."

„Nie mamy sztyletów, ale mamy pistolety. Jesteśmy wszędzie, oni są wszędzie, trzymają się w cieniu, pokonane serca, którym on przywrócił dech, złamane życia, które on ponownie uzbroił! Jesteśmy! Paryżu intra-muros, nadchodzimy! Rozejrzyj się wokół siebie: coś się skończyło, coś się zaczyna!”. Francja pogrążona w chaosie, zamieszki na ulicach i skomplikowana sytuacja rodziny Narrusz. Upiór nawiedził Europę!

Kim jest Nazir Narrusz? Samotnym idealistą? Czy jedynie pionkiem w rozległej siatce terrorystycznej? Po zamachu na Sawisza, pierwszego kandydata na prezydenta arabskiego pochodzenia, Francja wstrzymuje oddech. Kto zaprowadzi spokój w kraju pogrążonym w chaosie? Prezydent-elekt pozostaje w śpiączce a Francją wstrząsają kolejne koktajle Mołotowa, rzucane przez gniewnych „dzikusów”.

Cieszę się, że prowadzę bloga. Naprawdę! Czemu o tym piszę? Jaki to ma związek z „Dzikusami”? Gdyby nie propozycja od wydawnictwa W.A.B, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po twórczość Sabriego Louataha. Thriller polityczny? Political fiction? Dziwnie brzmiące, obce mi nazwiska? Mnogość postaci i trudne do zapamiętania rodzinne powiązania? Nie byłam przekonana. Ileż bym straciła! Pierwsza część serii kończy się w momencie kulminacyjnym – zamach na Sawisza. Dlaczego? Jak to się stało? Kto za nim stoi? Tysiące pytań bez odpowiedzi. Dobra wiadomość jest taka, że doczekaliśmy się. Oto 25 października 2017 roku swoją premierę mają „Dzikusy. Upiór nawiedził Europę”. Koniec z domysłami.

Jeśli w pierwszej części zabrakło Wam emocji i szybkiej akcji to będziecie miło zaskoczeni kontynuacją serii. Już od pierwszych stron zostajemy wprowadzeni w niezwykły wir wydarzeń. Fabuła rozwija się płynnie, jednak w o wiele szybszym tempie niż we „Francuskim weselu”. Nadal mamy do czynienia z dużą ilością postaci i nazwiskami, które ciężko zapamiętać – taki urok tej powieści :) Pomimo tego, że książka nie należy do najkrótszych, ma ponad 400 stron, to czyta się ją na jednym oddechu. Jest niesamowicie wciągająca.

Autor stworzył świat tak realny, że czasem przypomina dobry reportaż. Nie sposób się nadziwić, że to jedynie fikcja – a może opis przyszłości? Jak odnaleźć się w wielokulturowym państwie? Czy możliwe jest zachowanie jedności w kraju, który jest tak drastycznie podzielony? Obraz, który kreuje Louatah jest jednocześnie przerażający i intrygujący. „Dzikusy” to jedna z tych historii, które tworzą niesamowicie napiętą atmosferę, gdzie autor bawi się z czytelnikiem w „kotka i myszkę” podsuwając mu coraz nowsze, nieoczekiwane fakty wpływające naszą ocenę bohaterów. Tutaj nie ma prostych rozwiązań i bezbarwnych postaci – nic nie jest oczywiste.

Mam wrażenie, że Sabri Louatah drugą częścią serii podniósł sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Po bardzo dobrym „Francuskim weselu”, otrzymaliśmy dawkę emocjonującej literatury w postaci kontynuacji. Już nie mogę się doczekać dalszych losów rodziny Narrusz – docelowo cała seria ma mieć 4 tomy. Polecam Wam serdecznie, zarówno pierwszą, jak i drugą część.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu W.A.B

Moja ocena: 
6

Autor

  • Sabri Louatah

    Francuski pisarz, podchodzenia kabylskiego. Urodził się w 1983 roku. Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych. Do napisania serii pt. „Dzikusy” zainspirowały autora wydarzenia z 2005 roku, którymi były zamieszki we Francji oraz lektura „Biesów” Dostojewskiego. Louatah pracuje nad serialową adaptacją cyklu dla telewizji Canal+.

© 2017 prostymislowami.com | Strona prostymislowami.com używa ciasteczek.